Archiwa tagu: ekwiwalent

Teczka TW Bolek, czyli przychodzi wdowa do IPN-u

Teczka TW Bolek w „szafie” Kiszczaków

teczka TW BOLEK

Wdowa po generale, Maria Teresa Kiszczak, magister ekonomii, „pisarka, poetka, doktorka nauk, członkini Stowarzyszenia ZAIKS, która napisała dziesięć książek”, zwróciła się do IPN-u z prośbą o wsparcie finansowe w zamian za przekazanie im oryginalnych materiałów, zawierających miedzy innymi (teczka TW BOLEK) – jako dowód współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa PRL. – “To trochę niesprawiedliwe mówić, że znaleźli coś, a jeszcze tego nie pokazali” – powiedziała Anna Domińska, córka Lecha Wałęsy. Pewnie dlatego, profesor Sławomir Cenckiewicz publikuje te materiały w mediach społecznościowych tak szybko jak to tylko możliwe. Linki zawierające skany dokumentów dostępne są: tutaj cz. 1 oraz tutaj cz. 2

Grudzień 1970

Edward Gierek został wybrany na stanowisko I sekretarza KC PZPR 20 grudnia 1970 r.,. zastępując Władysława Gomułkę, który stracił przychylność władz w ZSRR. Tę nominacje poprzedziły wydarzenia znane jako Grudzień 1970

Co i za ile można było kupić na początku lat 70-tych w PRL-u?

Z dokumentów dostarczonych do IPN-u ( m.in. dokument o numerze ewidencyjnym 12535) wynika, że agent Bolek w roku 1971 otrzymał łączną kwotę 9400 zł. W powieści żony Lecha Wałęsy można znaleźć m.in. takie zdanie: „Pralkę kupiliśmy dzięki temu, że mąż znów wygrał w totolotka”. Przeciętne roczne wynagrodzenie w kraju w 1971 r. wynosiło 28 296 zł., innymi słowy „Bolek” za donoszenie otrzymał zaledwie poniżej jednej trzeciej średniego krajowego wynagrodzenia. Była to mniej więcej cena telewizora. Dolar kosztował wtedy ok. 100 zł., a w Peweksie za dolara można było kupić np. pół litra wódki marki „Extra Żytnia”. Za ekwiwalent 9 400 zł. można więc było kupić 94 półlitrowe flaszki. Średnio na miesiąc daje to niespełna 8 sztuk, natomiast na dzień zaledwie ćwiartkę półlitrówki, czyli mniej niż „małpkę” o pojemności 200 ml.
Siła nabywcza w 1971 roku.
Niezależnie od preferencji alkoholowych nie są to niestety sumy zawrotne, szczególnie dla tych, którzy byli karmieni filmami o agencie 007. Pani Kiszczakowa ceniła się troszkę wyżej, gdyż za dostarczone przez siebie materiały zażyczyła sobie 90 tys. zł., co jest w zaokrągleniu równowartością dwóch bieżących średnich wynagrodzeń w kraju i daje w sumie 2,5 tys. butelek „Żytniej” po dzisiejszej cenie 20 zł. za sztukę. Według tych wyliczeń na jeden dzień w roku przypada aż 7 pełnych flaszek. IPN nie docenił jednak wkładu pani Kiszczakowej w ocalenie pamięci narodowej i nie przyznał jej żadnego wynagrodzenia.