Archiwum kategorii: polityka

Jak głosowali Polacy w UK do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku.

W wyborach do Parlamentu Europejskiego na teranie UK w 2019 poprawnie oddało głos 18312 obywateli RP podczas gdy w roku 2014 do tych samych wyborów zaledwie 4536. Nastąpił wiec ponad czterokrotny wzrost.


Udział UK głosów dla całej zagranicy w 2019 wyniósł 19% podczas gdy w 2014 wyniósł 16%. Co oznacza, że udział ten rośnie na korzyść Zjednoczonego Królestwa.

Poparcie komitetów wyborczych w poszczególnych komisjach w UK

Wykres poniżej przedstawia rozkład głosów na komitety wyborcze w komisjach UK z podświetleniem i wynikiem zwycięzcy. W centralnym Londynie oraz w Szkocji wygrało KE, na obrzeżach Londynu wygrał PiS, natomiast Konfederacja wygrała przede wszystkim w środkowej Anglii i w południowo zachodnim części Wielkiej Brytanii.


Regionalne poparcie komitetów wyborczych w UK

Poparcie komitetów wyborczych do PE 2019 w Zjednoczonym Królestwie.

Jak obrabiać takie dane i generować wykresy w Excel-u można nauczyć się u mnie na szkoleniu w Londynie.

Dokąd zmierza Europa po Brexicie?

Dokąd zmierza Europa po Brexicie?

Dokąd zmierza EuropaW 2016 Brytyjczycy opowiedzieli się w referendum za wyjściem z Unii Europejskiej. Szczegółowe wyniki dostępne są np. na BBC. Oczywiście przyczyn takie stanu rzeczy jest wiele, ja zwrócę uwagę na nieszczególnie eksponowane aspekty, w szeroko pojętych mediach, bynajmniej nie tylko dominujących.
Poniżej wykres przedstawiający wyniki poparcia dla pozostania w strukturach Unii Europejskiej badania opinii publicznej, opublikowane przez różne ośrodki badań na przestrzeni ostatnich lat. Od początku tego roku poziom zwolenników pozostania w struktaurach Unii Europejscy ukształtował sie na pewnym poziomie, podczas gdy przeciwników przybywało kosztem niezdecydowanych. Widać, że szale zwycięstwa przeciwnicy pozostania w UE przechyli na finiszu kampanii wyborczej. To oni rozłożyli właściwie siły i skutecznie zawalczyli o niezdecydowany elektorat, na ostatniej prostej.
UK_EU_referendum_poparcie

Czy aby na pewno był to Brexit?

Czy aby na pewno Brytyjczycy zapragnęli wyjść z Unii czy to Unia zapragnęłaby by Brytyjczycy z niej wyszli? Sceptycyzm Brytyjczyków wobec poczynań na kontynencie wpisał się na stałe we wzajemne relacje. Niejednokrotnie Wyspiarzom było nie po drodze z liderami Unii, natomiast w okresie kampanii wyborczej liderzy Unii nie zrobili nic by Brytyjczyków powstrzymać, a niejednokrotnie „dolewali oliwy do ognia”. Pomimo, że wyjście Zjednoczonego Królestwa rodzi potencjalnie dążenia innych krajów do pełnej suwerenności, „Eurokraci” unijni sprawiali wrażenie jakby chcieli się od Brytyjczyków uwolnić. Już dziś, kilka dni po referendum wydaje się, że w kuluarach Brukseli zrodził się wcześniej nowy plan Unii Europejskiej bez Wielkiej Brytanii. Dokąd zmierza Europa? O szczegółach z pewnością niedługo się przekonamy.

Wpływ Brexitu na dążenia niepodległościowe Szkocji oraz Irlandii Północnej

Jaki efekt przyniosły wyniki referendum? Po pierwsze: dzień po referendum fraza „European Union” cieszy się niezwykłym powodzeniem w wyszykiwarce Google, szczególnie w Anglii. Poniżej oryginalny wykres z Google, przedstawiający popularność wyszukiwań w Anglii, fraz „European Union” w zestawieniu z „polish” dla porównania. Ten niebieski szczyt przypada na 24 czerwiec 2016r. czyli dzień po referendum, w którym to ogłoszono wyniki.
EU_trend
Po drugie: wparwdzie na marginesie ale nastapił natychmiastowy wzrost prymitywnych ataków na imigrantów w UK. A po trzecie: przede wszystkim, Szkocja, która zdecydowanie opowiedziała się za pozostaniem w UE utwierdziła się w swoich dążeniach niepodległościowych. W kampanii wyborczej straszak w postaci „Scotexit-u” z UK nie został praktycznie wykorzystany przez zwolenników pozostania w UE. Jest to bardzo niewygodny temat dla Anglików, niezależnie od podzielanych przez nich poglądów. Być może na wszelki wypadek woleli “nie wywoływać wilka z lasu”. Los Irlandii Północnej jak i Gibraltaru też pozostanie niepewny. Szczególnie mieszkańcy tego małego zamorskiego terytorium brytyjskiego w sposób wyjątkowo jednoznaczny jak na warunki demokratyczne zapragnęli pozostać w UE. Poparcie sięgnęło tam aż 95.9% wszystkich głosujących przy dużej 83.5% frekwencji. Większym lokalnym poparcie na świecie poszczycić się może chyba jedynie sprawujący m.in kontrole nad “właściwym przebiegiem głosowania jak i liczenia” Kim Dzong Un w Korei Północnej. Dodatkowo władze Hiszpanii mogą próbować wykorzystać ten fakt dla własnych celów.

Przepływ poparcia w regionach

referendum
Niezwykle interesujący jest przepływ poparcia w poszczególnym regionach Zjednoczonego Królestwa w referendum w roku 1975 oraz w roku 2016. Największym poparciem w 1975 roku cieszyły się zwolennicy członkostwa w Anglii 69%. Podczas gdy w ostatnim referendum zwolenników pozostania w Unii, Anglia ma najmniej bo 47%. Podobny przepływ miał miejsce w Walii z 65 % do 48 %. Południowa cześć wyspy obróciła się przeciwko Unii podczas gdy północna odwrotnie. Szkocja oraz Irlandia Północna zanotowały wzrost poparcia o 4 punkty procentowe dla pozostania w strukturach UE odpowiednio z 52% na 56 % w Irlandii Północnej oraz z 58 % do 62% w Szkocji. Brytyjczycy z południa zawiedli się członkostwem w Unii, kiedy to oczekiwania z przystąpienia były znacznie większe, natomiast “umiarkowani” z północy, być może nawet odczuli poprawę. Wprawdzie zbyt wygórowane nadzieje łatwiej jest zawieść, niemniej spadek poparcia w Anglii niemal o jedną trzecią jest przekonywujący, podobnie jak i podział historyczny regionalny w samej Wielkiej Brytanii, który zarysował się jak nigdy dotąd.

Jaką przyszłość wybierze Wielka Brytania?

Uwolnienie się z kagańca struktur „Socjalistycznych Republik Unii Europejskiej” stwarza przed Zjednoczonym Królestwem ogromną szansę i budzi nadzieje. Natomiast zastąpienie socjalistycznych regulacji płynących z Brukseli swoimi nic dobrego na przyszłość nie przyniesie. Sądząc po socjalistycznym bełkocie użytym podczas kampanii wyborczej po obu stronach konfliktu, można powątpiewać jak drogą pójdzie Wielka Brytania. Czy wykorzysta Brexit jako okazję by faktycznie wyprowadzić kraj z socjalnego marazmu i wejdzie na ścieżkę niezależnego dynamicznego rozwoju czy też wybierze drogę “socjalistycznej troski” polanej ksenofobicznym sosem? Czas pokaże. Dokąd zmierza Europa? Tutaj moje obawy są jeszcze większe.

“A poza tym sądzę, że Unia Europejska powinna być zniszczona.” – JKM

Teczka TW Bolek, czyli przychodzi wdowa do IPN-u

Teczka TW Bolek w „szafie” Kiszczaków

teczka TW BOLEK

Wdowa po generale, Maria Teresa Kiszczak, magister ekonomii, „pisarka, poetka, doktorka nauk, członkini Stowarzyszenia ZAIKS, która napisała dziesięć książek”, zwróciła się do IPN-u z prośbą o wsparcie finansowe w zamian za przekazanie im oryginalnych materiałów, zawierających miedzy innymi (teczka TW BOLEK) – jako dowód współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa PRL. – “To trochę niesprawiedliwe mówić, że znaleźli coś, a jeszcze tego nie pokazali” – powiedziała Anna Domińska, córka Lecha Wałęsy. Pewnie dlatego, profesor Sławomir Cenckiewicz publikuje te materiały w mediach społecznościowych tak szybko jak to tylko możliwe. Linki zawierające skany dokumentów dostępne są: tutaj cz. 1 oraz tutaj cz. 2

Grudzień 1970

Edward Gierek został wybrany na stanowisko I sekretarza KC PZPR 20 grudnia 1970 r.,. zastępując Władysława Gomułkę, który stracił przychylność władz w ZSRR. Tę nominacje poprzedziły wydarzenia znane jako Grudzień 1970

Co i za ile można było kupić na początku lat 70-tych w PRL-u?

Z dokumentów dostarczonych do IPN-u ( m.in. dokument o numerze ewidencyjnym 12535) wynika, że agent Bolek w roku 1971 otrzymał łączną kwotę 9400 zł. W powieści żony Lecha Wałęsy można znaleźć m.in. takie zdanie: „Pralkę kupiliśmy dzięki temu, że mąż znów wygrał w totolotka”. Przeciętne roczne wynagrodzenie w kraju w 1971 r. wynosiło 28 296 zł., innymi słowy „Bolek” za donoszenie otrzymał zaledwie poniżej jednej trzeciej średniego krajowego wynagrodzenia. Była to mniej więcej cena telewizora. Dolar kosztował wtedy ok. 100 zł., a w Peweksie za dolara można było kupić np. pół litra wódki marki „Extra Żytnia”. Za ekwiwalent 9 400 zł. można więc było kupić 94 półlitrowe flaszki. Średnio na miesiąc daje to niespełna 8 sztuk, natomiast na dzień zaledwie ćwiartkę półlitrówki, czyli mniej niż „małpkę” o pojemności 200 ml.
Siła nabywcza w 1971 roku.
Niezależnie od preferencji alkoholowych nie są to niestety sumy zawrotne, szczególnie dla tych, którzy byli karmieni filmami o agencie 007. Pani Kiszczakowa ceniła się troszkę wyżej, gdyż za dostarczone przez siebie materiały zażyczyła sobie 90 tys. zł., co jest w zaokrągleniu równowartością dwóch bieżących średnich wynagrodzeń w kraju i daje w sumie 2,5 tys. butelek „Żytniej” po dzisiejszej cenie 20 zł. za sztukę. Według tych wyliczeń na jeden dzień w roku przypada aż 7 pełnych flaszek. IPN nie docenił jednak wkładu pani Kiszczakowej w ocalenie pamięci narodowej i nie przyznał jej żadnego wynagrodzenia.

Wyniki wyborów do Sejmu 2015 za granicą

Wyniki wyborów do Sejmu 2015 za granicą.

wyniki_wyborow_za_granica

W niedzielę 25 października 2015r. odbyły się wybory do Sejmu i Senatu RP. Frekwencja w kraju wyniosła 50,92%, natomiast za granicą oddano 173 384 głosów. Tymczasem w wyborach prezydenckich, które odbyły się w maju, w pierwszej turze oddano 164 296 głosów, a w drugiej 158 499. Trzeba nadmienić, że tym razem za granicą powołano więcej komisji. Polacy przebywający za granicą mieli możliwość głosowania w 500 Okręgowych Komisjach Wyborczych (OKW) rozsianych po całym świecie. Frekwencja najbardziej dopisała na Wyspach Brytyjskich, gdzie głosowało 31% wszystkich głosujących za granicą. W dalszej kolejności Polacy za granicą najczęściej głosowali w Stanach Zjednoczonych – 14% i w Niemczech – 11%. Wszystkie głosy za granicą zostały dodane w Okręgu Wyborczym nr 19 w Warszawie I w wyborach do Sejmu oraz nr 44 w wyborach do Senatu. Podobnie jak w wyborach prezydenta RP, wyniki wyborów z zagranicy dość znacznie różniły się do rezultatów uzyskanych w kraju.

wyniki wyborów do Sejmu 2015
Polacy za granicą nie są indoktrynowani przez mainstreamowe media w takim samym stopniu jak rodacy w kraju. Media te są na garnuszku Skarbu Państwa, bądź ich budżety są uzależnione od wpływów reklamowych pochodzących z państwowego budżetu. Ponadto za granicą do rozdysponowania jest znacznie mniej synekur niż w kraju. W związku z tym atrakcyjność partii najbardziej wpływowych w Polsce, czyli PO i PSL-u, była przez to znacznie mniejsza. Wyniki wyborów za granicą przedstawiają się następująco. PO, mająca poparcie do Sejmu w kraju na poziomie 24%, w Wielkiej Brytanii uzyskała już tylko 15%, PSL natomiast w kraju miał ponad 5%, podczas gdy w Wielkiej Brytanii poparcie zbliżone do zera.

PiS za granicą (nawet z uwzględnieniem Ameryki Północnej, gdzie poparcie dla tej partii wynosi ponad 70%) wypada również słabo w porównaniu do poparcia w kraju. W Wielkiej Brytanii poparcie to wynosi tylko 23%, podczas gdy w kraju 38%. Polacy za granicą, a w szczególności w Wielkiej Brytanii, nie są zainteresowani pozornym sporem kreowanym przez PO i PiS, i toczonym z powodzeniem w kraju przy wsparciu mediów. Z jednej strony reżimowe media atakowały PiS, by odwracać uwagę od rozliczenia PO i PSL-u, ale z drugiej strony nie przedstawiały żadnej alternatywy. Chcąc nie chcąc, widz bądź czytelnik miał do wyboru: PO, czyli elektorat wystraszony nadejściem Kaczyńskiego i innych „potworów”, bądź, jeśli był w opozycji do rządzących, naturalnie PiS. Natomiast Polacy za granicą w znacznie większym stopniu korzystają z innych mediów ponad tymi, którymi są karmieni Polacy w kraju. Najbardziej za granicą zyskał Komitet Wyborczy KORWIN, który otrzymał aż 13% głosów, co oznacza wzrost o ponad 7 punktów procentowych w porównaniu do wyniku w całym kraju. Jeśli natomiast porównany z wynikami tylko w Wielkiej Brytanii, to KW KORWIN uzyskałby 20% poparcia, podczas gdy w kraju niespełna 5%. Oznacza to czterokrotnie większy udział procentów przy stosunkowo dużej, w porównaniu do innych obwodów zagranicznych, frekwencji gdzie wydano 54 460 kart do głosowania.

Wpływ zagranicy na wynik wyborczy

Udział procentowy głosów zza granicy w wyborach do Sejmu w okręgu nr 19 wyniósł 16%, natomiast do Senatu w okręg nr 44 aż ponad 44%. Różnica wynika z wielkości okręgów do Sejmu i Senatu. W Senacie jest ich znacznie więcej, bo aż 100 mniejszych jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW), przy tylko 41 większych okręgach w wyborach do Sejmu. Dlatego też udział procentowy jest odwrotnie proporcjonalny do wielkości okręgu przy tej samej bądź zbliżonej frekwencji za granicą. Jak wyglądał podział mandatów do Sejmu w okręgu nr 19 bez uwzględnienia zagranicy? Po przeprowadzeniu symulacji okazało się, że Kukiz’15 uzyskałby jeden mandat mniej z zyskiem dla PO. W tym konkretnym przypadku posłem zostałby Jacek Kozłowski, a nie Jacek Wilk. W dużym uproszczeniu można więc powiedzieć, że Jacek Wilk zawdzięcza mandat głosom obywateli spoza Polski, a precyzyjniej głosom z Wielkiej Brytanii. Bez głosów z Wysp Jacek Wilk nie zostałby w tych wyborach posłem.

Czy głosowanie ma znaczenie?

nie_glosuje

Stwierdzenie, że każdy głos jest ważny, brzmi banalnie, jest to jednak istotny fakt. Twój głos jest równie ważny jak każdy inny. I tym bardziej istotny, że należy do zbioru jakiejś wspólnoty interesu bądź idei. Przekonanie, że nie warto głosować, gdyż mój głos nic nie zmieni, jest błędne. Jednak grupa ludzi tak rozumujących stanowi niemałą zbiorowość w społeczeństwie. Według cenzusu z 2011r. Polaków w Anglii i Szkocji w 2011 było znacznie więcej niż pół miliona. Trzeba dodać do tego emigrantów w Szkocji i Irlandia Północnej oraz nowo przybyłych po 2011 roku. Można z powodzeniem przyjąć szacunki na poziomie conajmniej 800 tys. polskiej emigracji w UK z czego część ze względu na wiek nie jest uprawnione do głosowania. Do urn poszło niewiele ponad 54 tys., czyli prawdziwa frekwencja w Wielkiej Brytanii wynosiła z całą pewnością poniżej 10%. Nie lepsza sytuacja jest w pozostałych krajach. Frekwencja utrzymuje się tam na bardzo niskim poziomie. Faktem jest, że część Polaków nie po to emigrowała z kraju, żeby angażować się w jego losy zza granicy. Niemniej, mając takie możliwości decydowania o losach ojczyzny, czy łatwość głosowania korespondencyjnego, jeśli nawet nie ma w pobliżu komisji wyborczej, niewiele trzeba by na prawdę wiele zmienić.

JOW-y, fakty i mity.

zmieleni przez JOWy

  • JOW-y istnieją w Senacie.
  • JOW czyli Jednomandatowe Okręgi Wyborcze to wyznaczone obszary w których obowiązuje większościowa ordynacja wyborcza regulująca sposób przeliczania głosów na mandaty. Okręg wyborczy reprezentowany jest w parlamencie przez jednego przedstawiciela, który uzyskał największą liczbę głosów sprośród wszystkich kandydatów startujących w wyborach w danym okręgu (tzw. “pierwszy na mecie”). W obecnym Senacie Rzeczypospolitej Polskiej obowiązuje już ordynacja większościowa z zastoswaniem JOW-ów, w Sejmie zaś ordynacja proporcionalna. W ostatnich wyborach parlamentarnych w 2011 r. do Sejmu przedstawiciele dominujących partii PO i PiS zdobyli w sumie 69% głosów, uzwględniając obowiązującą ordynacje z progiem wyborczym po przeliczeniu metodą D’Hondta uzyskali 79% mandatów. W tym samym czasie równolegle w wyborach do Senatu gdzie zastosowano JOW-y, sama tylko PO osiągneła całkowitą kontrolę nad izbą wyższą parlamentu tj. 63% mandatów co wraz z PiS-em dało aż 94%. Przy czym tzw. kandydaci niezależni uzyskali zaledwie 4% mandatów, a 2% mandatów przypadło PSL-owi i nic ponadto. Porównując wyniki wyborów do Sejmu i do Senatu w 2011 roku widać przy JOW-ach eksluzywną dominacje dwóch partii PO i PiS oraz marginalizację oraz wykluczenie mniejszych.

    wyniki wyborow parlamentarnych 2011

  • Symualcja JOW-ów w Sejmie.
  • Dr Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, przeprowadził symulację na podstawie wyników wyborów na prezydenta RP 2015 w pierwszej turze. Wynika z niej, że gdyby zastosowano JOW-y w tych wyborach okazałaby się, że PO, która zajeła drugie miejsce wg liczby głosujacych z poparciem 33% po zastosowaniu JOW-ów, nie dość, że by wygrała wybory to jeszcze zdobyłaby zdecydowaną wiekszość parlamentarną na poziomie 57%. Natomiast tworzący się ruch społeczny (Kukiza) ze społecznym poparaciem ponad 20% uzyskał by zaledwie jedno miejsce siedzące, czyli tyle ile obecnie posiada mniejszość niemiecka w Polsce, partie cieszące się 30 % poparciem nie miałoby swojej reprezentacji w Sejmie w ogóle. JOW-y w tym wypadku “zmieliłyby” prawie 1/3 demokratycznych głosów.

    Symulacja JOW w sejmie 2015

  • Efekt JOW-ów w Zjednoczonym Królestwie.
  • Natomiast w ostatnich wyborach parlametarnych w kolebce JOW-ów czyli w Wielkiej Brytanii Conservative Party zdobyła 37% poparcia głosujących, jednakże dzięki systemowi JOW otrzymali wiekszość bezwgledną na poziomie 51% w parlamecie, Labour Party odpowiednio 30% poparcia i 36% miejsc w parlamencie, UK Independence Party 13% poparcia w całym Zjednoczonym Królestwie (jedno miejsce w parlamencie) co dałoby 0,15% wpływu, Liberal Democrats 8% poparcia i 1% wpływu. Co oznacza, że trzecia i czwarta partia, które cieszą się razem ponad 20% społecznym poparciem, uzyskało zaledwie 1.38% (9 madatów na 650 możliwych) wpływów na losy kraju. Oprócz dwóch partii skorzystała jeszcze partia ze stosunkowo małym popraciem mianowicie SNP, mająca regionalne poparcie w Szkocji. Pozostałe partie cieszące się poparciem społecznym na poziomie 28% po zastosowaniu JOW-ów otrzymały 5% wpływów w parlamencie. W tym wypadku JOW-y były stosunkowo łaskawe, ignorując „tylko” 23% brytyjskiego społeczeństwa.

    wyniki wyborow w Uk 2015 oraz podzial mandatow

  • Fenomen Pawła Kukiza.

  • W to, że Paweł Kukiz osiagnał sukces dzięki JOW-om, uwierzył tylko Bronisław Komorowski i jego sztab wyborczy. Niemal natychmiast po I turze wyborów prezydent posyła projekt nowelizacji ustawy zasadniczej oraz wniosek o referendum w tej sprawie, po czym w drugiej turze przegrywa wybory ostatecznie. Paweł Kukiz nagle zaś chcąc niechcąc, musi zaangażować się w to referendum, którego rezultat bez wątpienia zdeterminuje jego przyszłość, gdyż tylko on tak jednoznacznie opowiedział sie za tym rozwiązaniem. Łatkę JOW-ów Kukiz przelepij sobie sam i trudno mu bedzię się teraz jej pozbyć. Jestem rownież pewien, że jeśli Kukiz zamiast “JOWY” krzyczałby “KROWY” dostałby nie mniejsze poparcie a być może nawet większe w ostatnich wyborach. Mało kto wie co ten skrót oznacza (przypadek redaktorki Hanny Lis) a co dopiero o co w tym chodzi i jakie może to przynieść konsekwencje. Kukiz ponadto jest oczywście rownież showmanem, scena jest dla niego naturalnym środowiskiem, w którym czuje się doskonale. Jest też bardzo rozpoznawalny z wiernym poparaciem fanów. Kukiz jest otwarty na różne środowiska począwszy od Solidarności, poprzez oburzonych, zmielonych, wykluczonych po antystemowych. Ponadto również zyskał sympatie różnych inicjatyw obywatelskich, np tej, która dotychczas nie miała swojego charyzmatycznego lidera, czyli Demokracji Bezpośredniej, którym przemknął fakt kandydowania ich przedstawiciela o fotel prezydenta o nazwisku, które mało kto potrafi poprawnie wymienić. Kukiz potrafi z pasją mówić przekonywująco o Polsce co w opozycji do panującej w mainstreamowych mediach wstydliwej postawie patriotycznej spowodowało, że stał się wyrazistą alternatywą. Jest naturszczykiem, kojarzony z buntem, sprawia wrażenie autentycznego, bezkompromisowego i szczerego. Nie jest kojarzony z polityką, niezbyt słusznie gdyż obecnie, wprawdzie bardzo skromnie ale jednak już sprawuję funkcję radnego Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Ponadto zasłaniając się JOW-ami Kukiz nie zaglębia się w szczegółach rozwiązań programowych. Przedstawia nośne hasła, cudownym lekarstwem na wszelkie bolączki mają być JOW-y. Co pozwala na tym etapie nie podejmować trudnych i drażliwych tematów, nie wzbudzając kontrowersji i nie uwypuklając zróżnicowania środowisk które go popierają.

  • Zalety JOW-ów.

  • JOW-y bez wątpienia charakteryzują się prostotą i czytelnością. Powodują, że głosowanie to staje się łatwiejsze co jest nie bez znaczenia, biorąc pod uwagę fakt, iż na Ziemiach Odzyskanych podczas ostatnich wyborów samorządowych seryjnie wyborcy nie potrafili prawidłowo oddać głosu a organizatorzy mieli trudności w ich przeliczeniu. Liderzy partyjni dalej bedą mogli żonglować kandydatami przy wystawiania ich na listach, ale tym razem bedą musieli zachować większą ostrożność oraz trudno bedzie im można przemycić niepopularnego kandydata. JOW-y bez wątpienia przewietrzą scenę polityczną z poszczególnych przedstawicieli narodu, którzy dostali się do Sejmu dzięki wysokiej pozycji na liście a nie dzięki popularności w terenie. Ze względu na przewartościowanie dużych partii, naturalnie będzie łatwiej uzyskać dominującej partii wiekszość parlamentarną oraz zdolność do rządzenia. Tym samym partia ta ponosi pełną odpowiedzialność za rządzenie i nie musi dochodzić do zgniłych koalicyjnych kompromisów. System większościowy z JOW-ami premiuję zwyciezców, zatrzaskując drzwi dla przedstawicieli przeciętnych i małych partii o zasięgu krajowym badź ruchów społecznych, betonując dwubiegunową scenę polityczna do końca świata i dwa dni dłużej.